Blog > Komentarze do wpisu
Afery

Sala komputerowa, I B ma zastępstwo z prof. Drzeżdżonem. Rozdaję ankiety, gadamy o tym czego wolno a czego nie w Internecie. Opowiadam o tym, co powiedział mi jeden z nauczycieli: - Jestem na Face Booku, uczniowie dodają mnie do grona swoich znajomych Często popołudniu czy wieczorem gadamy. No i trafiłem kiedyś, przypadkiem – bo celowo ich nie kontroluję - na zdjęcie niepełnoletniego ucznia z jakiejś imprezy. Z piwem, fajką, widać że… no dobrze się bawi. Czy powinienem zareagować? Na pewno nie meldunkiem do dyrekcji czy rodziców, to przecież jego prywatne fotki. Ale podszedłem do niego w szkole i powiedziałem: „Słuchaj stary, musisz być ostrożniejszy. Jesteś uczniem tej szkoły, ja nauczycielem, niezręcznie się czuję w takiej sytuacji”. Jasne, że gdyby na tych zdjęciach kogoś gwałcili czy mordowali, nagłośniłbym sprawę.

To, jak nauczyciel ma reagować w tego typu przypadkach to kolejny nie skodyfikowany problem. Udać, że się niczego nie widziało? Robić aferę? Wzywać rodziców (może by sobie tego życzyli?) A może zabawnie skomentować? Jak na razie nie ma jasnych zasad i każdy robi jak uważa.

- Jasne, że wrzucam różne śmieszne fotki na Naszą Klasę i FBooka. Mam też wśród znajomych nauczycieli, ale nie przeszkadza mi, że mogą te zdjęcia obejrzeć. To moje osobiste rzeczy i nie powinni ich komentować– z przekonaniem mówi Wojtek.

- Moim zdaniem to ich prywatna sprawa, co tam wrzucają – uważa kolejny nauczyciel. – Przecież jak ich spotykam na ulicy, po szkole to też nie interweniuję, gdy ktoś pali. Inaczej szybko znaleźlibyśmy się w świecie Orwella. Pamięta pani tę aferę z licealistką z Gdyni, uczennicą czwartej klasy? Była pełnoletnia, w swoim prywatnym czasie wzięła udział w sesji dla „Playboya”. Dyrekcja się dowiedziała i… zwolniła dziewczynę ze szkoły. Czy to nie przesada?

Większość uczniów wie (dowodem ankiety), że bezmyślne obnażanie się (również w sensie przenośnym) to coś, czego przez Internet nie należy robić. Tak jak i ściągać muzyki (ale i tak to robię ;), włamywać się do innych komputerów, zamieszczać pornografii, obrażać innych ludzi, rozmawiać z osobami, których nie znam, podawać osobistych informacji, się obnażać, kończyć związków, naruszać etykiety, spamować oraz uważać się za anonimowego. Zdarzają się i tacy, którzy piszą, że nie ma żadnych zakazów.

- Co innego obrażanie innych. Na każdym forum jest administrator, który powinien takie rzeczy blokować. Fakt, że nie zawsze mu się to udaje – mówi Robert. – Ale tego, co obraża łatwo namierzyć. Jasne – wszystko zależy od skali, ktoś mi napisze: „jesteś głupi, nie lubię cię”, odpisze mu to samo i koniec wymiany, ale gdy ktoś już ostro jedzie, można zgłosić sprawę nauczycielowi, ten wzywa policję. Z loga serwera mogą dotrzeć do komputera, którego ten ktoś wysyłał bluzgi.

- Tylko, że też trzeba udowodnić, że samemu się nie bluzgało, że nie była to obustronna wojna – dodaje Wojtek. – No i lepiej się zastanowić, czy zgłaszać to nauczycielom. Wszystko zależy od opinii ucznia – jeśli jest pupilkiem, będą go bronić, jeśli nie – powiedzą: Radź sobie sam.

Co na to nauczyciele? - Uczniowie zapraszają mnie na Naszą Klasę i ich własne, wewnątrz-klasowe forum. Też miewam mieszane uczucia, gdy w swoim opisie uczennica deklaruje: „Pierdolę tą szkołę” – mówi nauczycielka. - Ale nie komentuję tego. Bo to jednak dowód zaufania i sympatii, takie zaproszenie. No i skraca dystans, co jest fajne. Sama nie rozmawiam z nimi o swoich prywatnych sprawach, ale są nauczyciele, którzy naprawdę się otwierają.

Napinanie się nauczyciela na niewiadomo jaki pomnikowy autorytet jest już rzeczywiście passe. Nauczyciele wprost mówią, gdy czegoś nie wiedzą, nie mają oporów by pytać o to ucznia. – Ośmieszyłabym się udając, że tylko ja mam rację – przyznaje geografka. – Z drugiej strony oni jednak chcą się czegoś od nas dowiedzieć. Trzeba tylko umieć ich zaciekawić. Miałam w zeszłym roku lekcje z przedsiębiorczości. Pomyślałam: to jeszcze dzieciaki, gdzie im tam mówić o biznesie. Skupiłam się więc na komunikacji interpersonalnej i ogólnie savoir vivre. Pytali: Co za survival? Po co to? Ale na zajęciach miałam stuprocentową obecność. Wyświetlałam z rzutnika obrazek: talerz, sztućce, rząd kieliszków. No bo jeśli jeszcze nie teraz, to pewnie niedługo standardem będzie, że rozmowa kwalifikacyjna do pracy będzie odbywać się w restauracji. I pracodawca ocenia nie tylko twoją wiedzę, doświadczenie itp. ale i to, czy umiesz się zachować wśród ludzi. Albo gesty, pozy, wygląd, mowa ciała – oni nie mają pojęcia jak są odbierane, a mają przecież na maturze prezentację, wystąpienie publiczne. Więc im mówię: wstajesz - zapnij marynarkę, wyjmij rękę z kieszeni, patrz w oczy, broń Boże nie rób „piramidki” z dłoni. A tym co się śmieją, mówię: chcesz – zastosujesz się, nie – twoja sprawa, ale przynajmniej będziesz miał wiedzę. A wiedza daje pewność siebie.

- Faktycznie z tym obyciem u nich słabo – dorzuca informatyk. – Zdarza się, że uczennica gimnazjum wysyła mejla rekrutacyjnego z adresu typu: rybciadrybcia@wp.pl. Bez imienia, bez nazwiska. A dalej: „Cześć, jakie macie progi? Siema”. Wychowanie ich to praca u podstaw.

– Ale oni z kolei potrafią być bardzo mili, zaskoczyć czymś fajnym, np. sms-em z wakacji, nie boją się mieć do nas zaufania – podkreśla młody nauczyciel. – Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie życia bez nich, nie mogę się doczekać końca wakacji (śmiech). Portale społecznościowe – ok, ale bloga już bym nie pisał – bałbym się, że poniosą mnie emocje – wrócę np. wkurzony ze szkoły i tam przeleję to wszystko. Ale swoją stronę mam, nie reklamuję jej wprawdzie wśród uczniów, jak któryś znajdzie-jego sprawa.

Były w „Piątce” takie przypadki, że ktoś wysyłał obraźliwie mejle ze szkolnego serwera. – I to chyba do kogoś z uniwersytetu. Skandal był poważny. No bo jak to? Ze szkolnego serwera? Ktoś rozrabia a my to mamy jeszcze firmować? – opowiada jedna z nauczycielek.

Aleksandra Kozłowska, Gdańsk

piątek, 14 maja 2010, olla.kozlowska

Polecane wpisy

  • Zmiany? Na początek system kształcenia nauczycieli

    Aleksandra Kozłowska, Gdańsk Po serii tekstów na temat V LO i Szkoły 2.0 napisał do mnie Damian Muszyński, pedagog-medioznawca z Uniwersytetu Gdańskiego. Pan Mu

  • Bez netu nie ma nauki

    Aleksandra Kozłowska, Gdańsk Wśród nauczycieli V LO w Gdańsku na pewno wyróżnia się mocnym "zinternetowaniem". Jak zresztą mogłoby być inaczej? Jarosław Drzeżdż

  • Demokracja to... klawiatura (komputera)

    Aleksandra Kozłowska, Gdańsk Krzysztof Rześniowiecki, nauczyciel Wiedzy o Kulturze i szkolny pedagog w V LO, jako jedyny Polak właśnie przeszedł do finału międz