Blog > Komentarze do wpisu
O kumplach trzeba pamiętać. Zawsze

Złapać kontakt z kumplami z klasy to podstawa. Ba, ale jak? Wbrew pozorom okazuje się, że nawet współcześnie nie jest to takie proste. Numerów telefonów mam raptem kilka. Gdzieś tam są jakieś nieużywane kontakty na nn. Ot odpowiedź na zaproszenie.

Właściwie od matury spotkaliśmy się tylko raz. Nie wszyscy, ale wszyscy tego dnia byliśmy po prostu razem. Kilka lat temu. Szkoda tylko, że okazja była bardzo smutna i absolutnie nie byliśmy na nią przygotowani. A wtedy... jeden z nas już po prostu odszedł. Na zawsze. Ale ten ostatni raz sprawił, że znów byliśmy ze sobą. Wszyscy bez wyjątku. W ogromnej większości na cmentarzu i później w knajpie, gdzie wspominaliśmy stare dobre czasy, pełne tej szkolnej beztroski. Czasy, w których codziennie towarzyszył nam on. Bo kto jak kto, ale Arek, w którego domu rozwiązywaliśmy zadania przed próbną maturą, był mądrym gościem. I twardym. Przy każdej okazji. Pamiętam taką sytuację, gdy musiał bronić się na korytarzu. Nie potrzebował pomocy. Miał siłę. Inna, która na zawsze zapadła mi w pamięć, to ta z polskiego. Kiedy nie mogliśmy skumać tekstu jakiegoś wiersza. Pani Małowiejska, choć zawsze starała się zachować stoicki spokój, bliska była wybuchu. No ale żaden z nas nie miał zielonego pojęcia co autor miał na myśli. Tylko Arek, uczeń bardzo dobry, z którego zdaniem nauczyciele się po prostu liczyli, w końcu wstał.

- Pani profesor my z tego nic nie rozumiemy - powiedział.

- Ty też? Niemożliwe - zdziwiła się psorka.

- Ja też pani profesor - skończył zdecydowanie, bo też nic nie skumał.

I dzięki niemu wszystko rozeszło się po kościach, choć nie pamiętam też, żebyśmy ten tekst omówili. Tak sobie myślę, że dzisiaj na pewno miałby coś ciekawego do powiedzenia. I na pewno coś by tutaj skomentował. To był swój chłop. Tu widać dobrze. Czwarta głowa od lewej strony. Arek, nie krępuj się. Jak by co, to coś maźnij...

wagary

Nie, tym razem nie będzie wesoło. Nie o tym chciałem pisać, ale jak przeglądałem nasze zdjęcia, to... to był jakiś impuls. Na wspominki wesołe mamy jeszcze dość czasu. A te smutne? Po prostu zawsze trzeba pmiętać o kumplach. Zawsze.

Andrzej Zarębski, Płock

poniedziałek, 10 maja 2010, d.vader

Polecane wpisy

Komentarze
2010/05/15 20:09:12
Alojz, dzięki za ten tekst

Pzdr

SW
-
2010/05/16 17:03:10
Super teksty Alojz. Ja również dziękuję za wspomnienie o Arku - szkoda, że do mnie nie dotarła informacja o pogrzebie i nie mogłem być ze wszystkimi. Zawsze jak Go sobie przypominam to staje mi przed oczami ten pewny siebie, trochę bezczelny uśmiech i przypominam sobie jak keidyś na przerwie udzielał rady, że najlepiej golić się żyletką płukaną w zimnei wodzie...
Teraz wyjeżdżam, ale potem cos skrobnę ze swoich wspomnień. Z łezką w oku jak teraz.
Rudi