Blog > Komentarze do wpisu
Rezerwa taktyczna, wzywam rezerwę taktyczną!

Już dziś wiem, że nie spotkam w „piątce” wszystkich dawnych nauczycieli. „Dziurlik” - cięty historyk, legenda szkoły - powędrował emeryturę. Drobny i niewysoki, potrafił jak nikt wprowadzić posłuch nawet w męskim mat-fizie. W naszym humanie rzucał bon motami jak z rękawa. - Rezerwa taktyczna, wzywam rezerwę taktyczną! - wołał, ilekroć odpowiadający nie radził sobie przy tablicy. Niekiedy opowiadał pikantne szczegóły z życia królów i magnatów. - A teraz wejdźmy do alkowy - zacierał ręce. Nie ma już twardej kobitki od PO, która, kiedy kumpel dusił się w źle założonej masce przeciwgazowej, spokojnie czekała, aż sam odkręci właściwy zawór. Młoda anglistka, rodem ze „Spalam się” Kazika. Kiedy ubierała niebieskie dżinsy, nikt z chłopaków nie mógł się skupić. Po maturze przetańczyłem z nią „Pod aniołem” sześć piątkowych wieczorów z rzędu. Dziś pracuje podobno w Londynie, wyszła za mąż. Angielskiego uczy za to dziewczyna, z którą chodziłem do klasy. Za 3 dni usiądę w ławce na jej lekcji.

 

Maciej Czarnecki, Toruń

piątek, 07 maja 2010, maciej.jan.czarnecki
Tagi: Toruń

Polecane wpisy

  • W koło Macieju

    Rozmowy z nauczycielami. Jedni to demony nowych technologii: biolożka z V LO, która 95 proc. lekcji prowadzi przy tablicy interaktywnej, fizyk z toruńskiej R

  • Komu dzwonią, temu dzwonią...

    Komórki na lekcjach muszą być wyłączone i schowane. Komu zadzwoni - oddaje telefon nauczycielowi. Zwrot - tylko do rąk rodziców. Takie sytuacje się zdarzają, al

  • Komputer wagi ciężkiej

    Wczoraj rozmawiałem ze szkolną pedagog, panią Marleną Prusakowską. Kiedy 24 lata temu kończyła studia, w jednej z sal stała wielka, okablowana szafa. Zajmowała

  • Toruń (18-19.02.2017.)

  • Mamy zwycięstwo ! 81:74

    Na pewno spełniło się jedno moje życzenie, była walka na całego. Co ciekawe sukces w dzisiejszym meczu dali nam ... Polacy. Świetny mecz Łukasza Wiśniewskiego,

Komentarze
2010/05/08 12:06:09
No to przynajmniej kobita zachowała zimną krew. U mnie w podstawówce specem od PO był dyrektor szkoły. Razu pewnego z jednej strony stoi klasa na baczność, z drugiej on demonstruje obsługę takiej maski gazowej. Czad, pełen odjazd. Najpierw wszystko wyjaśnił, pokazał co należy odetkać itd. I zakłada. A my patrzymy, patrzymy, patrzymy... Coś musiało się stać. I rzeczywiście. W pewnym momencie szkła w masce zaparowały, a on zaczął oddychać jakoś tak nerwowo. Zerwał sobie w końcu ten gumowy kaptur z głowy, łyknął poteżny haust powietrza i... wyjął zatyczkę z puszki filtrującej...:-) Niesamowity gość:-)