Blog > Komentarze do wpisu
Jak dzieci do klasówki sto płyt nagrywały
Mam super anegdotę. Prawdziwy przykład sprzed kilku dni. Podstawówka, duże miasto na północy kraju (obiecałam dziewczynce, która mi to opowiedziała, że nie podam nazwy miasta). Nauczycielka chce zrobić piątej klasie test ze słuchania muzyki. Przygotowała dla uczniów listę utworów do wykucia. A potem nagrała je na cztery płyty CD. I zapytała w klasie: kto na ochotnika przegra to dla wszystkich?

Rozumiecie? Prawie 30 uczniów w klasie, dla każdego po cztery płyty razem ponad setka. Jaka fajna zabawa :) Zgłosił się chłopiec. Ale nie wyrobił. Przyniósł do szkoły  parę kompletów i szczerze wyznał, że mu się komputer wiesza na tym. No, to resztę wzięła na siebie inna uczennica. Tyle jej to zajęło czasu, że ostatnie komplety nagrała dzień przed klasówką. Kawałków muzycznych było ponad 20. Dzieci się nie przygotowały. Zwłaszcza, że na kilka płyt wkradł się błąd i nagrań nie można było odtworzyć. W klasie histeria - moja znajoma dziewczynka najpierw chciała się obrazić na tę koleżankę, która źle nagrała płyty. Potem pomyślała,  że to chyba jednak nie jest wina tej koleżanki.

Rodzice zaprotestowali na wywiadówce. I co z tym zrobiła pani od muzyki? Teraz to informatyk ma za zadanie nagrać te płyty dla dzieci.
A teraz zadanie dla was:  czy nauczycielka mogła postąpić lepiej i skuteczniej?
Z góry dziękuję za podsunięcie rozwiązań :)

 

.. a jest ich kilka :)

podpowiada Dariusz Stachecki, wicedyrektor gimnazjum im. F. Szołdrskiego w Nowym Tomyślu:

Odpowiem przykładem na przykład.

Dwa lata temu przyszedł w podobnej sprawie do mnie nasz muzyk. Chodziło o utwory dla zespołu wokalnego, który prowadzi. Zapytał jak może to najlepiej i najszybciej zrobić. Umówiliśmy się na następny dzień i w kilkanaście minut pokazałem mu jak przekonwertować utwory na MP3 i umieścić na szkolnym serwerze jako materiał do pobrania dla uczniów. Od tego momentu już się nie pojawił, bo nie ma już takich problemów. Sam sobie to robi bez najmniejszych trudności. Ot kompetencje nauczycieli...
Pójdę krok dalej. Szkolny psycholog zebrał "największe asy" i w ramach TZA (Trening Zastępowania Agresji) w swoim gabinecie po lekcjach nagrywa z dzieciakami ich własne (skomponowane przez nich i do ich własnych tekstów )utwory hip-hopowe. Pliki umieszczają w sieci i chłopaki mówią, że "jest czad". Wczoraj dostałem też mailem informację od niego, że ich klip zdobył wyróżnienie w konkursie ogłoszonym przez Komendę Policji i Starostwo Powiatowe pt. "Młodzież wolna od uzależnień". Można go zobaczyć tu: http://www.youtube.com/watch?v=6Bgcrqwy-3M
Są w tym bardzo autentyczni. Najważniejsze jest to, że potrafią robić coś co ich interesuje i wykorzystują technologię, która jest dla nich naturalna, a została wykorzystana jako narzędzie profilaktyczne. A przecież chodzi o to, że szkoła powinna im pokazywać dobre wzorce!
pozdrawiam

 

komentuje prof. Maciej M. Sysło, ekspert MEN w dziedzinie informatyzacji:

-  Można przyjąć już dzisiaj, że takie nośniki jak dyskietki i płyty,
a także do pewnego stopnia pendrive'y to melodia przeszłości - są to
nośniki porównywalne pod względem funkcjonalności z książką, informacje
zapisane na nich stają się związane z fizycznością nośnika. Obecnie,
korzystanie z zasobów zmierza ku dostępność z dowolnego miejsca,
w dowolnym czasie i dodatkowo bez potrzeby posiadania informacji
na własność. Niestety opisana nauczycielka łamie wszystkie możliwe
zasady profesjonalizmu i domyślam się, że także zasady prawne.
Idealne rozwiązanie, to umieścić zasoby związane z lekcjami muzyki
w jednym miejscu na serwerze w sieci (mp. na platformie edukacyjnej)
i wskazać uczniom adres do tych zasobów. Mogliby z nich również
korzystać poza zajęciami, na przykład w domu.


komentuje Dariusz Fabicki, ekspert w dziedzinie nowych technologii w szkołach

To oczywiste złamanie praw autorskich, bo nauczycielka zleciła powielanie muzyki poza szkołą! 

To zadanie z płytą jest analogiczne do zadania: Drogi uczniu tutaj masz książkę. Skseruj książkę 20 razy w domu i przynieś ją i rozdaj dzieciom

 Prawidłowa realizacja zadania  z książką

a)  Kserujemy fragment lub całość z oryginału pozyskanego legalnie (np. posiadanego legalnie przez szkołę będącego na stanie szkolnej biblioteki)
b) wykorzystujemy skserowane fragmenty lub całość na zajęciach
c) dzieci nie mogą zabierać tego do domu (wynosić poza szkołę) ponieważ zostaną złamane prawa autorskie


 Prawidłowa realizacja zadania z płytą:

a)  Kopiujemy fragment lub całość z oryginału pozyskanego legalnie (np. posiadanego legalnie przez szkołę będącego na stanie szkolnej biblioteki)
b) wykorzystujemy  na zajęciach
c) dzieci nie mogą zabierać tego do domu (wynosić poza szkołę) ponieważ złamaią w ten sposób  prawa autorskie

Skopiować płytę może Pani bibliotekarka i wtedy znajduje się ona na wyposażeniu czytelni (nie może opuścić szkoły)

Czynności naprawcze, które należy natychmiast wprowadzić w szkole.

1) nauczyciele powinni odbyć profesjonale szkolenie dotyczące praw autorskich

2) powinni zacząć od tego, jak dzieciom wyjaśniać prawa autorskie

dla dzieci nagrałem kiedyś na ten temat takie filmiki:


http://muchomorek.oeiizk.waw.pl/webuzzz/FILMY/PRAWO%20AUTORSKIE/

http://reksio.oeiizk.waw.pl/webuzzz/FILMY/PRAWO%20AUTORSKIE/

 

 

 

 

 

piątek, 11 czerwca 2010, olapez

Polecane wpisy

Komentarze
orgelmusik
2010/06/11 17:17:49
W "anegdocie" nie ma podstawowych informacji: do kogo należały startowe CD oraz w jakim formacie nauczycielka nagrała utwory na płycie.

Powinno być tak, że płyty z utworami należą do szkoły, zaś dzieci uczą się muzyki w budynku szkoły (chyba że posiadają te same utwory w zbiorach prywatnych i mogą odsłuchać w domu). Ale z "anegdoty" nie wynikało, czy w szkole są warunki do odsłuchu CD, czy jest stosowna pracownia i sprzęt.

A tak w ogóle, w internecie jest mnóstwo muzyki darmowej - i wcale nie pirackiej. Ot choćby strona z muzyką organową. Inna sprawa, że nie można wystawiać oceny za obowiązkowe przygotowanie materiału niedostępnego w szkole czy na zajęciach. Dzieci można zachęcić do samodzielnego poszukiwania muzyki i zapoznania się z nią, ale nie wolno opierać na tym zaliczenia z oceną.
-
2010/06/13 13:30:53
Bo też tak wiele jest w tym zdarzeniu kontrowersji, że niektóre umykają. :) Mnie uderzyła przede wszystkim nieporadność nauczycielki wobec cyfrowej rzeczywistości i łatwość z jaką obowiązek posiadania takich umiejętności scedowała na uczniów. A potem na szkolnego informatyka.