Blog > Komentarze do wpisu
Lisbon story - Laptop dla pierwszaka 3
„Chcecie bajki - oto bajka...” Jeden szkolny dzień, trzy godziny pracy i historia Portugalii w pigułce przerobiona. Wykładowcy: trzecioklasiści. Słuchacze: trzecioklasiści. Narzędzia: laptopy, rzutnik, internet. Atmosfera w klasie - pełna współpraca. Co tu dużo mówić, po prostu rewelacja.

Wczoraj byłam na lekcji u pierwszaków. Robiły rachunki  na tablicy interaktywnej  - według nauczycielki chętniej, niż na zwykłej tablicy. Nie przekonało mnie. Że chętniej liczą zadania w komputerach i są bardziej skupione? Eeeee tam. Chodzi tylko o to, żeby wciągnąć dzieci w zabawę.

Ale dzisiaj na lekcji w trzeciej klasie zrozumiałam.

Zaczęły po ósmej rano. Regularny research: podzielone na grupy dwu- trzyosobowe zbierały materiały. Każda grupa do swojego kawałka historii kraju. Oczywiście na poziomie trzeciej klasy. Wyszukały teksty, obrazki, rysunki. Zrzuciły na swoje komputery.

9-latki z Lizbony na lekcji z laptopami

 

 

Nad prezentacją w PowerPoincie pracowały już  odłączone od internetu. Dlaczego? Bo się czasem zrywa połączenie. Bo jeszcze by „wpadły” na jakąś grę i przestały się interesować nauką. W klasie cisza, w grupach współpraca. Dyskusja co najwyżej w rodzaju: bierzemy to zdjęcie, czy inne?

Klasa regularna - dwadzieścioro dzieci. Wysiadł komputer? Dziewięciolatek bez zastanowienia  wyciąga kabel i podłącza się do sieci. Uwaga dla malkontentów - są gniazdka w klasie, są też przedłużacze. Problemu nie ma. Jest nieco dziwnie, bo w końcu cała klasa jest okablowana.  Ale dzieciaki nie zwracają na to uwagi, dalej pracują nad prezentacją.

lekcja z laptopami, trzecia klasa, Lizbona

 

Kto skończył niesie na pendrajwie nauczycielce. Czy ona te prezentacje ocenia? Nie. Czy chowa je sobie w swoim komputerze, żeby ocenić później? Nie. Dzieci po kolei prezentują wyniki swojego researchu . Prezentacja idzie z rzutnika, obsługuje go nauczycielka. Pod ekranem 9-letni wykładowcy. Nie przekleili tekstów z internetu żywcem - wiedzą, że muszą go napisać samodzielnie. W klasie pełne skupienie. W takiej atmosferze wysłuchałam opowieści o markizie, ministrze króla, który w XVIII wieku odbudował miasto po zniszczeniach z powodu wielkiej fali.

Filip, 9-latek na lekcji w Lizbonie

Co zyskują dziewięciolatki dzięki laptopom w szkole? Śmiałość - przecież co tydzień muszą prezentować wyniki własnego researchu przed całą klasą.

Wiedzę - bo ją zdobywają dzięki temu, że opracowują konkretny temat na własną rękę.  

I jeszcze umiejętność selekcjonowania informacji.

Dzieciaki nie noszą laptopów do szkoły każdego dnia. Tylko w piątki. Ponieważ w piątki są już zmęczone całym tygodniem pracy , łatwo się rozpraszają. Przydaje się więc dodatkowa motywacja do pracy, a jest nią oczywiście internet. Prezentacja jest ich normalnym sposobem pracy. Co, gdyby nie mieli komputerów na lekcjach?

 



piątek, 13 maja 2011, olapez

Polecane wpisy

Komentarze
jamno
2013/03/18 12:36:07
super są takie małe laptopy dla dzieciaków. Niestety w Polsce takie coś jeszcze nie jest chyba możliwe...