Blog > Komentarze do wpisu
Lizbon story- laptop dla pierwszaka 2
Dzień dobry! - powitali mnie chórem drugoklasiści z Lizbońskiej podstawówki. Skąd wiedzieli jak się witać po polsku? - Z googla!- odpowiedzieli znowu chórem. Zanim przyszliśmy do klasy dzieci wyszukały sobie w internetowym tłumaczu powitanie i pożegnanie . Jak to z internetowego zautomatyzowanego tłumacza - nie dość precyzyjnie - bo żegnały mnie w środku dnia uroczym ”dobry wieczór”.

Za to zabawy było co niemiara , bo musiałam w zamian uczyć się ich ”mujto obligado” .Musieli sami rzeczywiście szukać w googlu polskich słówek  bo w historii wyszukiwań ten google był. To znaczy, że z tymi laptopami drugoklasiści naprawdę radzą sobie sami. Nie jest tak, ze nauczycielka im ustawia stronę a oni tam tylko wypełniają testy.

Oczywiście dla maluchów zadania w komputerze to w większości gry edukacyjne z animacjami. Więc kiedy ich zapytać co lubią najbardziej w komputerach pierwsza chóralna odpowiedź:  gry na '”e-szkoła” - czyli na edukacyjnym programiku, który ma każdy komputer.

Widziałam tylko fragment lekcji, która zresztą z komputerami nie odbywa sie codziennie. Tylko raz w tygodniu. normalnie jest kaligrafia rysowanie i liczenie w zeszystach. Wygląda jakby te komputery były tylko do zabawy. Jakby były niezupełnie potrzebne. Bo co to zmieni, że raz w tygodniu dzieciaki będą sobie ćwiczyły rachunki na tablicy interaktywnej i rozwiązywały testy z angielskiego w komputerze? Trochę jestem rozczarowana. Nie widać tej rewolucji. I tak na co dzień piszą dlugopisami po kartkach

Carla - nauczycielka, mówi jednak, że na takiej  lekcji z komputerami dzieciaki sa spokojniejsze, bardzo skupione. Że się chętniej uczą. Chyba jednak pożytek z tego jest - co najmniej  taki, że dzieciaki znają swoje komputery. Same zmieniają okna, same zarządzają tym, co na pulpicie. My im zaglądamy w historię? Po sekundzie same wracają do własnych programów.

Gimnazjaliści których spotkaliśmy na boisku (nie dało się na lekcjach, bo właśnie tego dnia dzieciaki z podstawówki pisały w szkole końcowy sprawdzian) też nie opowiadali rewelacji o komputerach na lekcjach, Że wyszukują informacji, że przygotowująsie do lekcji, o projektach nawet nie wspomnieli. Pytam: jest tróżnica że mają te laptopy? Tak. Bo przedtem  grali w gry na komputerze, a teraz się też  uczą. Jak to? Pytam. Mogliście i wcześniej sie uczyć. Ale nie mogli. Bo z tym laptopem razem dostali dostęp do internetu, wcześniej w domu go nie mieli.

Dla wyjaśnienia: W Portugalii rząd zafudnował uczniom laptopy na podobnej zasadzie jak teraz planuje nasz. To znaczy za pieniądze operatorów sieci komórkowych. Nie całkiem za darmo - rodzice muszą dopłacić do komptuera, zamożni więcej, pozosta- mniej. Do laptopa jest obowiązkowy abonament  trzyletni na interent , też z rządową dopłatą. Jak się tylko dowiem ile naprawdę do kosztowało przeciętnego Portugalczyka i czy rodziny z trójką dzieci musiały kupować trzy abonamenty - zaraz napiszę.

 

 

 

czwartek, 12 maja 2011, olapez

Polecane wpisy

Komentarze
2011/05/12 08:02:05
Kompromitujecie się, robiąc literówki w tytułach. To tylko pokazuje, jak bardzo przejmujecie się swoją pracą. Żałosne.