czwartek, 10 czerwca 2010
„Szkoła 2.0” na konferencji Microsoftu, firmy Intel i Fundacji Edukacja dla Demokracji
- Chciałam uczyć chorego ucznia przez Skype, dyrektor tygodniami się wahał, czy udzielić mi pozwolenia. Chciałam studiować informatykę, powiedział: nie ma takiej potrzeby. A ja już nie wiem, jak mam sobie radzić bez internetu na lekcjach - żaliła się nauczycielka ze Śląska podczas dyskusji na konferencji „e-Szkoła - nowy paradygmat wykorzystania technik informatycznych w edukacji”.
środa, 26 maja 2010
szkoła w ciasnym gorsecie
Naszą akcję Szkoła 2.0 zauważył i zrecenzował ekspert MEN w sprawach informatyzacji - prof. Maciej M. Sysło. Potwierdził w liście naszą diagnozę: „Szkoła jest słabo wyposażona w technologie, które uczniowie mają w zasięgu ręki poza szkołą i w domach. Nauczyciele przybyli z innego świata i nie rozumieją „mowy” uczniów, a szkoła tkwi w modelu XIX-wiecznym” - napisał.
poniedziałek, 24 maja 2010
Wiejska szkoła 2.0 z netbookami
Uczniowie Szkoły Podstawowej im. Janiny Bühl z Przyłękowa na Żywiecczyźnie uczą się z netbooków. Noszą do szkoły lżejsze tornistry.
Kreda jednak nie przechodzi do lamusa
Tablice interaktywne w oświacie to nadal nowość. Na razie są w nielicznych szkołach Lublina. A nawet jeśli, to nie wszyscy nauczyciele z nich korzystają. Bo czasami do uatrakcyjnienia lekcji wystarczy im rzutnik multimedialny.
Miała być PUPKA jest art-luk
Łukasz, Kamila, Asia, Paulina,Waldek i Karolina świetnie widzą co w kulturze piszczy. O tym jak i gdzie kulturalnie spędzić czas w Rzeszowie podpowiadają kolegom na swojej stronie internetowej art-luk
piątek, 21 maja 2010
Czym może się pochwalić wiejskie gimnazjum?
Bardzo ciekawy list dyrektora wiejskiej szkoły, wykorzystującej nowe technologie do nauki:
Zmiany? Na początek system kształcenia nauczycieli

Aleksandra Kozłowska, Gdańsk

Po serii tekstów na temat V LO i Szkoły 2.0 napisał do mnie Damian Muszyński, pedagog-medioznawca z Uniwersytetu Gdańskiego. Pan Muszyński kończy właśnie doktorat na temat: "Uczenie się w przestrzeni wirtualnej jako doświadczanie miejsca. Badanie horyzontalnych portali internetowych i serwisów społecznościowych", na potrzeby pracy przebadał niedawno trójmiejskich internautów.

Aleksandra Kozłowska: Przebadał pan dwie grupy trójmiejskich internautów: nastolatków, którym komputer towarzyszy od urodzenia i ludzi trochę starszych, którzy z netem zetknęli się dopiero w liceum albo na studiach. Spytał ich pan o to czego i jak uczą się w internecie. Jakie wnioski?

Damian Muszyński: Jedna i druga grupa badanych przyznała, że czerpie wiedzę z popularnych portali informacyjnych: wirtualnej polski, onetu, gazety.pl jak i przede wszystkim z Wikipedii, ale uważa, że ta wiedza jest powierzchowna, niepewna i wymaga weryfikacji, sprawdzenia w kilku innych źródłach. I tu ciekawa sprawa - źródłem głębszej wiedzy wciąż pozostaje słowo drukowane, w tym np. gazety. Nie sądzę więc by spełniły się prognozy na temat upadku tradycyjnej prasy czy książek. Potwierdzają to badania prof. Czapińskiego - wynika z nich, że aktywni internauci częściej kupują normalne" gazety niż ludzie nie zaangażowani w internet.

Ale sami uczniowie przyznają, że nie czytają lektur tylko opracowania z internetu, a nauczyciele dodają, że dłuższy tekst drukowany młodych nuży.

- To prawda. Obserwujemy w tej chwili wyraźną opozycję: linearny, czyli tradycyjny sposób czytania od lewej do prawej, charakterystyczny jeszcze dla naszego pokolenia kontra hipertekstualność, typową dla internetu, gdzie nie ma jednego tekstu a wiele fragmentów różnych informacji z odesłaniem: więcej". A zupełnie inaczej czyta się tekst tradycyjny, który wymaga skupienia i uwagi, niż hipertekst - jego odbiór nazywa się "skanowaniem" - bo czyta się go z ogólnym zrozumieniem sensu, bez wnikania głębiej. Młodzież od dziecka wychowana na komputerach nie szuka w necie dokumentu do końca wyjaśniającego dany problem a skupia się na samym poszukiwaniu, wchodzeniu w kolejne linki. Bycie w internecie to stan permanentnego nienasycenia, gonienia za nowością. Widać to także na portalach społecznościowych, gdzie internauta na bieżąco, płynnie konstruuje swoją tożsamość, co chwila zmienia swoje opis i profile. Bo internet to dla młodych przede wszystkim komunikacja. I znów nie potwierdza się obiegowe przekonanie, że sieć alienuje i niszczy "prawdziwe" relacje. W necie są one, owszem płytsze ale z przywoływanych już przez mnie badań prof. Czapińskiego wynika, że aktywni internauci są bardziej skorzy do kontaktów międzyludzkich w realu, niż ci, którzy od komputera trzymają się dalej.

A jak do tego ma się szkoła?

- Polska szkołą wciąż pozostaje w objęciach systemu klasowo-lekcyjnego, myślenia linearnego, edukacji w której liczy się głównie wiedza encyklopedyczna. Nawet jeśli po szkole nauczyciel ma kontakt ze swoimi uczniami na Face Booku czy Naszej Klasie albo wrzuci im na forum materiały do sprawdzianu, to rano znów staje na katedrze i realizuje program bo jakość nauczania to dzisiaj parametryzacja efektów kształcenia, a nie atrakcyjność przekazywanej wiedzy, np. w multimedialnej formie.

I uczniowie i nauczyciele, z którymi rozmawiałam w V LO mówią, że woleliby żeby szkoła uczyła wyszukiwania informacji a nie ich pamięciowego opanowania. Może MEN powinno przygotować listę ciekawych, edukacyjnych stron w internecie, dać im coś w rodzaju atestu żeby uczniowie z czystym sumieniem czerpali z nich wiedzę?

- Myślę, że zmiany powinny zacząć się od zmian w systemie kształcenia nauczycieli. Potrzebne im są kluczowe umiejętności, np. wyszukiwanie informacje w sieci (a wielu z nich nie ma pojęcia np. o naukowo-edukacyjnej wyszukiwarce google scholar) i krytyczna analiza tego, co tam znaleźli. Do tego inne spojrzenie na wiedzę - nie ma już jednego obowiązującego kanonu, są różne typy wiedzy bo i różna jest rzeczywistość, w jakiej żyjemy. Szansę dla szkoły widzę też w inteligencji zbiorowej" (określenie socjologa Pierre’a Lèvy’ego), wspólnotowym tworzeniu informacji - przykładem jest Wikipedia i wspólnotowym zarządzaniem tymi informacjami.

Damian Muszyński, pedagog-medioznawca, asystent i doktorant w Pracowni Edukacji Medialnej (Instytut Pedagogiki) Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Gdańskiego. Wraz z Grzegorzem Stunżą opublikował książkę Społeczne konteksty internetu. Implikacje dla edukacji (2008).

 

15:00, olla.kozlowska , Trójmiasto
Link Dodaj komentarz »
Nie chciałabym chodzić do szkoły 2.0
Wolę Wikipedię od encyklopedii i Ling od słownika. Jak dzisiejsi licealiści. A oni, tak jak ja, wolą zawierać znajomości na żywo, wolą spotykać się z ludźmi, niż z nimi gadać na gadu. To jednak ja częściej jestem online: pracuję przy komputerze. Oni nadal mają wytchnienie, jakie im daje szkoła. Ale ta szkoła się zmienia. I nie tylko dlatego, że przybywa w niej laptopów i migających tablic.
Znalazłam rzecz, której nie ma w internecie
Pół dnia spędziłam na poszukiwaniu pewnej informacji. Bez skutku. Chyba będę musiała iść do biblioteki, zapytać żywych ludzi. No nie wierzę!
czwartek, 20 maja 2010
Internet? Służy mi głównie do rozrywki
Jestem przewodniczącym klasy, więc muszę czasem pozałatwiać różne rzecz, np. związane z organizacją wycieczki. Mam numer telefonu komórkowego naszej wychowawczyni.
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 26
| < Kwiecień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30