niedziela, 16 maja 2010
Koniec epoki kredy...
Przez kilka dni przyglądałem się XXVI liceum ogólnokształcącemu na Karolewie. Wrażenia opisałem - będą do przeczytania (i obejrzenia) w poniedziałkowej gazecie i także jutro na gazeta.pl/lodz.
piątek, 14 maja 2010
Obrazki ze szkoły
Praca nad reportażem trwa. Dlatego dziś tylko trzy migawki z 26 LO...
środa, 12 maja 2010
Pies w szkole

Dziś po raz kolejny byłem w moim dawnym liceum. - Niech pan napisze, że w naszej szkole jest super - prosi mnie drugoklasistka wychodząca ze szkoły.

I pyta czy tu kiedyś (w domyśle - za moich zamierzchłych czasów) było tak strasznie. I czy był niemal wojskowy dryl. „Wspomnienia są zawsze bez wad” - przypomina mi się piosenka...

To dziś kolejna porcja zdjęć, autorstwa Darka Kuleszy.

Nie ma już w 26 LO zwykłych dzienników. Jest tylko e-dziennik. A zatem w wielu pracowniach - jak tu u pani Beaty Sapeli - obok biurka stoi komuter...

 

 

 

 To jest znakiem nowych czasów. Ten miły pies co jakiś czas wpada do szkoły (codziennie do innej) i szuka narkotyków...

 

 

„szkolna moda” , tu pod postacią piórnika...

20:51, jakub_wiewiorski , Łódź
Link Komentarze (2) »
wtorek, 11 maja 2010
Podróż sentymentalna

- Mam kochaną klasę. W zeszłym roku zaprosiłam ich do siebie na biwak. Są fantastyczni. Gadało się z nimi jak z... rówieśnikami. W tym roku też bym ich zabrała. Ale nie chcą się uczyć - śmieje się pani prof. Jadwiga Perkowska wychowawca drugoklasistów profilu humanistycznego

Kiedyś było tu ściernisko teraz będzie San Francisco - śpiewał zespół, który swego czasu był na wszystkich kanałach tv o każdej porze dnia i nocy. Podobnie mógłby zaśpiewać o boiskach do koszykówki i piłki nożnej (orlik), które wyrosły obok liceum. I zastąpiły asfaltowe stare, na którym swego czasu mocno się połamałem (piłka to sport kontaktowy). Zajęcia prowadzi mgr Rafał Lorek, jeden z 19 nauczycieli-absolwentów. Fenomenalna sprawa, że tak wielu nauczycieli, kiedyś siedziało tu po drugiej stronie ławki.

Może pamięć jest zawodna, ale budynek z zewnątrz się nie zmienił. I maj też był tak samo fajny co roku...

Szkoła powstała po wojnie. Miała byc siedzibą PZPR, stąd gigantyczne podziemne korytarze, ale władza dała go na szkołę. Przez 60 lat szkoła miała tylko czterech dyrektorów - ich portrety wiszą na ścianie. Niedalekgo znajduje się gabinet Małgorzaty Wiśniewskiej, piątego dyrektora w historii liceum

Jest e-dziennik, komputery, multimedia i pendrive'y (gdy pamięć słaba zamiast zeszytów), ale tablica z wykazem lekcji była tu jeszcze przed panią v-ce dyrektor Martą Marajdą. I nieustannie się przydaje...

 Jakub Wiewiórski, Łodź.

Zdjęcia: Dariusz Kulesza/AG

 

13:34, jakub_wiewiorski , Łódź
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 10 maja 2010
Nie ma szkoły bez PenDrive'a

- Wojtek, pamiętaj że muszę oddać ci PenDrive'a - mówi na przerwie przemiła pani od rosyjskiego do swojego ucznia. To jedno zdanie, które usłyszałem na przerwie pokazuje, że od moich czasów zmieniło się w szkole wszystko. - To prawda - słyszę od pani dyrektor. - Teraz PenDrive jest równie ważny jak nie tak dawno zeszyt.

W poniedziałek po raz pierwszy od matury byłem w moim dawnym liceum. Nie zmienił się gmach i układ korytarzy. Poza tym wszystko. Nie ma już dziennika, jest tylko e-dziennik. Uczniowie - fantastyczni, otwarci z pierwszej klasy - opowiadali, że bez internetu już nie wyobrażają sobie życia (jest zresztą w całej szkole). Zadanie z fizyki? Po prostu wysyła się maila z danymi i odpowiedź przychodzi tą samą drogą ze specjalnej strony www.

Albo boisko. Pamiętam asfaltowe, z wyrastającymi ni stąd nizowąd słupami z zamocowanymi koszami. Teraz jest piękny orlik - do nogi i do kosza. I pani, której to wszystko przeszkadza. I historia bramek ukradzionych w sylwestra. I wiele historii, których teraz nie zdradzę... To może być frapujący tydzień...

Jakub Wiewiórski, Łódź

21:51, jakub_wiewiorski , Łódź
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 09 maja 2010
Emerytka do koleżanki: - Miała być kiepska pogoda. Sprawdzałam w internecie...

Nie mam nieodrobionej pracy domowej, nie czeka mnie klasówka, nie grozi niezapowiedziane odpytywanie. Ale stres jest. Dlaczego? Bo na kilka dni wrócę do mojego liceum. Po 18 latach od matury, którą zdawałem w XXVI LO...

Jak wiele zmieniło się od tego czasu, niech zaświadczy dialog, który usłyszałem w weekendowy poranek. Emerytka mówi do koleżanki: - Ładnie dziś, a miała być kiepska pogoda. Sprawdzałam w internecie...

A ile zmieniło się w szkole? Wracam właśnie po to, by się przekonać. Chcę porozmawiać z uczniami, nauczycielami, zobaczyć sprzęt, którym dysponują, przekonać się czy multimedia wyparł poczciwe podręczniki, czy da się dziś funkcjonować w szkole bez internetu i telefonu komórkowego. Chcę przekonać się, czy można uczyć dziś (się i innych) bez dostępu do globalnej sieci. Chcę zobaczyć jak zmieniły się lekcje, przerwy i prace domowe. Zamierzam pytać, dopytywać i pytać znów od nowa. A potem to wszystko, co zobaczę, opisać.

Trudno pewnie w to uwierzyć dzisiejszemu licealiście, ale za „moich czasów” (a to, jak już pisałem, naprawdę nie działo się za cara) lekcje informatyki były prowadzone głównie za pomocą kredy i tablicy. W pracowni angielskiego były słuchawki. Działały, ale już nie pamiętam dlaczego, skorzystaliśmy z nich przez cztery lata nauki, tylko raz. W pracowni od rosyjskiego aż takich „nowoczesnych” udogodnień nie było. Za to znajdowała się tam tablica tak mała, że pani profesor jedną ręka zapisywała ”atwiety na waprosy”, a w drugiej już trzymała gąbkę do ścierania. A jak jest dziś?

Na przerwach nie było słychać dzwonków i melodyjek. Nie było jeszcze komórek. Pamiętam, że gdy po maturze pojechałem na wakacje do Węgorzewa, to w całym miasteczku był jeden automat telefoniczny. I tylko w ten sposób mogłem się dowiedzieć, czy zostałam studentem.

Rzecz jasna nie było w szkole internetu - pierwszego maila wysłałem już po studiach. Furorę, jeśli chodzi o komputery, robiła Amiga. Pojawiły się płyty kompaktowe, ale były bardzo drogie. Piratowaliśmy więc, kupując kasety Elbo i Taktu (często brakowało utworów, albo miały zmienioną kolejność w porównaniu z oryginałami). Albo kupowaliśmy czyste kasety i zapełnialiśmy je muzyką w specjalnych punktach - w CIK-u lub niedaleko szkoły na Wróblewskiego. No i kupowaliśmy poczciwe czarne analogi.

Ale z drugiej strony mieliśmy czas na spotkania. Graliśmy w piłkę, siatkówkę, imprezowaliśmy, oglądaliśmy razem, w kilkanaście osób, pozdzierane kasety wideo. „Rambo”, „Lody na patyku”. Obowiązkowo z niemieckim dubbingiem i nałożonym na to głosem spóźniającego się lektora.

To były też czasy politycznej rewolucji. Gdy zdawałem do liceum komuna chyliła się co prawda ku upadkowi, ale patronem szkoły wciąż była Małgorzata Fornalska (zastąpiona w latach 90. przez Krzysztofa Kamila Baczyńskiego). Połykaliśmy gazety od „Najwyższego czasu”, przez „Wyborczą” po „Nie”. No i książki. Niekoniecznie lektury, z których te o czerwonym zabarwieniu ideologicznym nasza nieoceniona pani od polskiego kwitowała krótkim „pic na wodę fotomontaż” lub „nie będziemy przerabiali, bo to za nudne”. I wychodziła na papierosa.

Będę wdzięczny za wszystkie listy i e-maile od rodziców, nauczycieli, uczniów, absolwentów. Jak porównujecie dzisiejszą szkołę do tej sprzed lat? Co wam się w niej podoba. A może coś irytuje?

Jakub Wiewiórski, Łódź

15:38, jakub_wiewiorski , Łódź
Link Dodaj komentarz »
piątek, 07 maja 2010
18 lat od matury

Moja córka ma dopiero rok i trzy miesiące, więc kłopoty z podręcznikami i przyborami szkolnymi, to dla mnie na razie czysta abstrakcja. Piszę o tym, bo gdy szedłem do szkoły w 1998 roku gazety alarmowały, że „brakuje ponad 50 tytułów podręczników - jest gorzej, niż kiedykolwiek”. Pewnie już nikt nie pamięta, że byway takie kłopoty...

Skoro mamy maj, to nie mogłem nie wrócić do wspomnień z matury. W 1992 roku królował Kochanowski, Mickiewicz, totalitaryzm i Herbert. Nie trzeba było zdawać matematyki. Sam wybrałem mimo profilu mat-fiz historię. Obiecałem pani prof. Spelak, w zamian za trójkę, nigdy nie zajmować się fizyką. By dotrzymać obietnicy zdecydowałem się zdawać na prawo - historia na maturze była więc naturalnym wyborem...

Trudno mi w to uwierzyć, ale to było aż 18 lat temu! Na giełdzie notowano 11 spółek, były oferty pracy dla maszynistek, a wśród sponsorów imprez sportowych znajdowały się Westa i Cin Cin. A Dziennik kosztował 1000 zł.

Poprosiłem przyjaciół z klasy, by powspominali, jak pamiętają te szkolne lata. Kilka przykładów:

* po lekcjach graliśmy w siatkówkę, o ile pamiętam chyba codziennie. I zdaje się, że nielegalnie. Sala gimnastyczna była zaryglowana na osiem zamków. Ale były boczne drzwi, które otwierało się zwyczajną klamką wyciąganą z uszkodzonych drzwi WC...
* na informatyce - królowała kreda i tablica - katowaliśmy golfa. Gdy nam skasowali, graliśmy w przeciąganie liny kursorem (lewa kontra prawa strzałka).
* trzeba było zapisać się do chóru, orkiestry lub na zajęcia sportowe. Wspomina Sławek: - Miałem być w grupie puzonów. Na pierwszej lekcji okazało się, że zasadzie to jest tylko jeden ustnik na całą szkołę. To zdecydowało, że poszedłem na... lekkoatletyke. A mogłem wybrać chór... Kiedyś śpiewali w telewizji z Sipińską. Z playbacku.
* Popularne za naszych czasów były... alarmy bombowe. Cała szkoła wychodziła przed budynek, albo na bopisku, Nie było kartkówek, klasówek...

Ciąg dalszy nastąpi...

Jakub Wiewiórski, Łódź

18:09, jakub_wiewiorski , Łódź
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 06 maja 2010
Stało się...

W poniedziałek wrócę do szkoły... Do XXVI Liceum Ogólnokształcącego. Mam zobaczyć jak szkoła wygląda dziś, jak się zmieniła: czy kredę i tablicę zastąpiły komputery i internet, jak wyglądają lekcje, a jak przerwy, jak uczy się informatyki, języków, jak wygląda WF... No generalnie wszystko.

Od mojej matury minęło 18 lat. Patrzę na zdjęcie i nie mogę uwierzyć, że aż tyle. Że te dzieciaki na zdjęciach (ach te fryzury) dziś mają swoje dzieci, że mają fajną pracę, że jeżdżą po świecie. W 1988 roku, gdy zaczynaliśmy naukę, o otwartych granicach trudno było marzyć. Komuna chyliła się co prawda ku upadkowi, ale patronem szkoły wciąż była Małgorzata Fornalska (dziś patronem jest Krzysztof Kamil Baczyński ).

O czym pisały gazety 1 września 1988 roku, gdy po raz pierwszy szedłem do liceum? Za 15 zł (tyle kosztował wtedy Dziennik) można było przeczytać, że Minister Henryk Bednarski ma wygłosić przemówienie do uczniów - transmitowane przez pierwszy program radia. O tym, że generał Kiszczak spotkał się z Lechem Wałęsą w sprawie okrągłego stołu, a w całej Polsce strajkowano. W Sao Paulo krowa spacerująca po pasie startowym sparaliżowała ruch lotniczy. ŁKS pokonał w Pucharze Polski Gryfa Słupsk, a Widzew przegrał z Ruchem Chorzów. „Był charakter, dziś go nie ma” - komentowała prasa.

Były wtedy cztery programy radiowe, dwa telewizyjne. Puszczali „Gdziekolwiek jesteś, Panie Prezydencie” i „Zakazane piosenki”

W kinach (działały wówczas jeszcze m.in. Halka, Iwanowo, Oka i Tatry Letnie) królował „Kogel Mogiel” i „Wyznawcy zła”. A Polesie - vis a vis szkoły - wyświetlało „Ducha” i „Bez litości”

No i pisano o szkołach i o uczniach, ale o tym w kolejnym moim wpisie... I o maturze 1992 roku też... I dużo dużo więcej...

Prawdopodobnie byliśmy wtedy w pierwszej klasie...

Jakub Wiewiórski, Łódź

15:35, jakub_wiewiorski , Łódź
Link Komentarze (1) »
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31